Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button
 

Proces załogi KL Auschwitz-Birkenau cz. V.

Proces załogi KL Auschwitz-Birkenau w Krakowie w 1947 r. część V.

 WIELKIE POLOWANIE NA NAZISTÓW (2)

Rudolf  Höss – komendant KL Auschwitz


Ucieczka Rudolfa Hössa

     Po aferze korupcyjnej w KL Auschwitz Rudolf Höss zachowując stopień SS-Obersturmbannfuhrera przeniesiony został do urzędu DI (Inspektorat Obozów Koncentracyjnych) w Głównym Urzędzie Administracji i Gospodarki SS na stanowisko komisarycznego szefa urzędu DI i zastępcy szefa WVHA, Richarda Glűcka12. Wspomina Höss, że Oswald Pohl13 pozwolił mu na dokonanie w ciągu 24 godzin wyboru pomiędzy tym stanowiskiem, a stanowiskiem komendanta KL Sachsenhausen, ale on po 9 latach sumiennej służby w obozach nie chciał już być komendantem żadnego obozu koncentracyjnego. Tę możliwość wyboru uznał za wielkie wyróżnienie. Na jego miejsce przyszedł do KL Auschwitz nowy komendant Artur Liebehenschel.

               

                                Fot.Richard Glűck                                       

                                Fot. Oswald Pohl

    Na polecenie samego Reichsfuhrera SS Heinricha Himmlera Rudolf Höss wrócił do KL Auschwitz 8 maja 1944 roku, aby nadzorować “Akcję Höss” czyli masową zagładę Żydów deportowanych z Węgier. Po jej przeprowadzeniu, już w czasie ewakuacji KL Auschwitz Pohl kazał Hössowi udać się do Gross-Rosen, aby przygotować obóz dla ewakuowanych transportów. Höss opisuje w swoich wspomnieniach obszernie  tę straszną drogę, na której spotykał  transporty więźniów i popełniane w czasie tych marszów zabójstwa więźniów. Pisze, ze nawet sam zastrzelił niemieckiego podoficera lotnictwa, który bez powodu strzelał do więźniów. Zabrał rodzinę, która od końca 1944 r. mieszkała w pobliżu Ravensbrűck. Ponadto miał zaopiekować się wdową po Theodorze Eicke14, jej córką z dziećmi. Wspomina, że ta ucieczka była okropna, a po drodze czatowali żołnierze Keitla, aby zabijać schwytanych dezerterów.

        Drogi były zatłoczone uciekinierami, a samochody ciężarowe w okolicy Rostocku zepsuły się.  W  jakiejś
        zagrodzie wiejskiej dowiedziałem się, że Fűhrer nie żyje. Chcieliśmy z żoną zażyć truciznę, bo wraz
       z Fűhrerem zginął również nasz świat. Będziemy ścigani i poszukiwani. Postarałem się o ampułkę dla żony,
       aby nie wpadła wraz z dziećmi żywcem w ręce Rosjan. Tylko ze względu na nasze dzieci nie uczyniliśmy
       tego. Później tego żałowałem.
 
    Żonę z dziećmi zostawił u pani Thomsen, nauczycielki z KL Auschitz, która mieszkała u swojej matki w St. Michaelisdom w Holsztynie. Najstarszego syna zabrał ze sobą, bo miał nadzieję, ze dojdzie jeszcze do walki o ostatni kawałek Niemiec. Do Flensburga nad duńską granicą wycofał się Reischfuhrer SS Himmler wraz z rządem Rzeszy. Nie było mowy o dalszych walkach:

    Hasłem dnia było:” Ratuj się, kto może”. Tam pożegnałem się z Reichsfűhrerem  promieniejącym
      i w najlepszym  nastroju – a tu ginął świat, nasz świat.

Ukryjcie się w armii

Rozczarował Hössa ostatni  rozkaz Reichsfuhrera: “Ukryjcie się w armii”. 

      Było to pożegnanie z człowiekiem, który w moim wyobrażeniu stał tak wysoko, do którego miałem
      niezłomne zaufanie, którego rozkazy i wypowiedzi były dla mnie ewangelią. Maurer i ja spojrzeliśmy
      w milczeniu na siebie i pomyśleliśmy o tym samym, byliśmy obaj starymi nazistami i oficerami SS. Glűcks już
      był na pół martwy, umieściliśmy go pod obcym nazwiskiem w szpitalu marynarki [zażył cyjanek 10 maja
      1945 – przyp. S.K.]. Kobiety z dziećmi przejął  Gebhardt, miały udać się do Danii. Reszta ukryła  się
      w marynarce. Ja sam jako bosman Franz Lang udałem się na wyspę  Sylt z rozkazem wyjazdu do szkoły
      łączności. Syna z kierowcą, moim samochodem,  odesłałem do żony
.
   
     Szkołę łączności ulokowali Anglicy blisko miejsca zamieszkania rodziny Hőssa. Najstarszy syn co kilka dni go odwiedzał. Zwolniony przed terminem i nierozpoznany dostał skierowanie do pracy w gospodarstwie rolnym koło Flensburga jako robotnik. Za pośrednictwem swojego szwagra kontaktował się z żoną. Dowiedział się także od szwagra, że poszukuje go Field Security Police (Polowa Policja Bezpieczeństwa), które zadaniem było ściganie zbrodniarzy wojennych, że kilkakrotnie robiono rewizję w mieszkaniu jego żony. Osiem miesięcy wyczekiwań na dogodną chwilę wyjazdu do Ameryki Południowej zostało zmarnowane.
     Tymczasem intensywnie i usilnie poszukiwała go brytyjska FSP. Odszukano żonę i dzieci i bacznie obserwowano ich mieszkanie. Podobno nie mieszkali już u pani Thomsen lecz w budynkach jakiejś opuszczonej cukrowni. Przeprowadzano stale rewizje w ich mieszkaniu.
     Córka Hőssa Brigitte miała wówczas 13 lat. Po latach opowiedziała:

      Brytyjscy żołnierze ciągle krzyczeli: Gdzie jest twój ojciec? Gdzie ojciec? Bolała mnie od tego krzyku głowa.
      Po takich rozmowach wybiegałam z domu na dwór i płakałam pod drzewem.
 Mój starszy brat Klaus został
      zabrany razem z matką. Brytyjczycy dotkliwie go pobili. Mama słyszała, jak krzyczy z bólu. Chciała chronić
      syna i w końcu powiedziała im, gdzie przebywa mój ojciec.

     Rupert Butler autor książki: „Gestapo”, wydanej w 1983 r. pisze:

      Kpt Cross, Bernard Clarke i pięciu mężczyzn wyspecjalizowanych w technikach długotrwałego
         i bezlitosnego dochodzenia weszło do mieszkania Hedwig Höss – żony Rudolfa – a Clarke od progu zaczął
         krzyczeć: Jeśli nam nie powieszoddamy cię Rosjanom, a oni postawią cię przed plutonem egzekucyjnym.
         Twój syn będzie wysłany na Syberię.
Frau Höss załamała się i ujawniła lokalizację gospodarstwa, gdzie jej
         mąż się ukrywał, jak również jego przybrane nazwisko: Franz Lang.

      Udali się pod wskazany adres i znaleźli Hössa, śpiącego w nocy z 11 na 12 marca 1946 roku w stodole, we wnęce, w pomieszczeniu używanym do szlachtowania bydła. Obudzony nagle  Höss krzyknął przerażony na widok brytyjskich mundurów. Clarke wrzasnął: Jak się nazywasz?Po każdej odpowiedzi “Franz Lang,” ręka Clarke’a uderzała w twarz Hössa.Po czwartym razie, Höss złamał się i przyznał się kim był.  Butler pisze dalej, że przyznanie to rozpętało nagle nienawiść żydowskich sierżantów grupy aresztujących, których rodzice zginęli w Auschwitz.
      Więźnia ściągnięto z górnego piętrowego łóżka, zdarto z niego piżamę.Następnie został przeciągnięty nago do jednego z rzeźniczych stołów, gdzie Clarke’owi wydawało się, że ciosom i krzykom nie było końca.W końcu wojskowy paramedyk powiedział zdecydowanie kapitanowi:Powstrzymaj ich, chyba że chcesz zabrać zwłoki
. Na Hössa narzucono koc i wciągnięto do samochodu Clarke’a, gdzie sierżant wlał mu w gardło znaczną ilość whisky. Więzień próbował zasnąć. Clarke wsadził szpicrutę pod jego powieki i rozkazał po niemiecku:Trzymaj swoje świńskie oczy otwarte, ty świnio.”
      Höss powiedział w końcu:“Dostawałem rozkazy od Himmlera. Jestem żołnierzem tak samo jak wy i musieliśmy wykonywać rozkazy.”Do Heide wrócili około trzeciej rano. Śnieżyca trwała nadal, ale z Hössa zdarto koc i zmuszono go, by nago przeszedł przez podwórze więzienia do celi (s. 237) Bernard Clarke ujawnia, że“zabrało trzy dni, żeby uzyskaćspójne zeznanie”(ibidem).
     Istnieje duża różnica pomiędzy rewelacjami z książki Butlera, a wspomnieniami córki Brigitte. Książka Butlera zawiera sporo niekonsekwencji. Nie bardzo wiarygodna jest informacja, że w ciasnej wnęce mogło być piętrowe łóżko, na którym spał Höss albo że żydowscy kompanii Clarke’a wiedzieli, że to Höss wydał wyroki śmierci na ich rodziny  przebywające w KL. Auschwitz.

                          

 

                                       Fot. Rudolf Höss po aresztowaniu


     Bardziej wiarygodna jest relacja córki Hössa Brigitte, z której wynika, że doszło do konfrontacji Hössa z rodziną:

      Ojciec zaprzeczył, że był komendantem obozu, a więc kazali mu pokazać obrączkę Zdjął ją dopiero wtedy,
        gdy zagrozili, że obetną mu palec. Po wewnętrznej stronie wygrawerowano: "Rudolf" i "Hedwig".

O takiej scenie z obrączką jednak Rudolf Höss nie wspomina.Brigitte udzielając obszernego wywiadu Hardingowi nie podaje swojego nazwiska, które nosiła po mężu z którym się rozwiodła. Odpowiadana pytanie Hardinga jakim człowiekiem był jej ojciec Rudolf Höss: 

       Był najmilszym człowiekiem na świecie i troszczył się o nas. Pamiętam, jak razem jadaliśmy, bawiliśmy się
       w ogrodzie, jak czytał mi bajkę o Jasiu i Małgosi. Był wrażliwym człowiekiem. Musiał być smutny w środku.
       Sposób, w jaki zachowywał się w domu, to, jak czasem wyglądał, gdy wracał z pracy. W nim musiały być
       dwie osoby. Ta, która wiedziała, i ta druga...

   
   Chociaż książka Butlera  nie jest wolna od wiele błędów, które łatwo zauważyć, warto przytoczyć zawarte w niej spostrzeżenie bohatera tej książki czyli kapitana Clarke’a związane z cenzurowaniem listów wysyłanych przez Hössa do żony i dzieci: 

       Każdy policjant wie, że prawo do przyznania lub odmowy zgody na to, by więzień mógł pisać do rodziny,
       stanowi broń psychologiczną. Aby zmusić więźnia do “śpiewania,” czasami wystarczy tylko zawiesić lub
       anulować to pozwolenie. Czasami ściskało mi gardło. W tym jednym człowieku były dwie osoby. Jedna
       z nich był brutalna, bez szacunku dla ludzkiego życia. Druga była miękka i czuła.
(s. 238)

     
Rupert Butler na końcu książki pisze:
 
      
Höss nie chciał ani zaprzeczać, ani uchylać się od odpowiedzialności. W efekcie, w sądzie w Norymberdze
       Höss zachowywał się jakby miał “apatię schizoidalną.”
 Był podzielony na pół.

     Jego rodzina trafiła na margines społeczny. Aby ogrzewać dom, kradła węgiel. Zamiast butów nosiła na stopach łachmany. Dopiero gdy najstarszy z synów znalazł pracę, sytuacja Hössów się poprawiła. Matka Brigitte Hedwig zmarła w 1989 r. Ona nienawidziła wszystkiego co polskie. W swoim mieszkaniu w Auschwitz często mówiła do więźnia Stanisława Dubiela, który pracował jako ogrodnik w domu komendanta16:
 
     
Die Polen műsse zusammen fűr die Grealtaten in Bromberg bezhlen. Sie sind nur dazu um zu arbeiten bis
        zum verrecken
  (Wszyscy Polacy muszą zapłacić za zbrodnie popełnione w Bydgoszczy. Oni są tylko po to,
        aby pracować dopóki nie zdechną).


      Czy przed śmiercią zmieniła swój stosunek do Polaków i Żydów?  Brigitte pochowała jej prochy pod zmienionym nazwiskiem. Nie chciała, aby amerykańscy neonaziści przyjeżdżali na cmentarz. Żona Rudolfa Hössa spoczywa pomiędzy grobami Żydów, muzułmanów i chrześcijan. Córka Hössa Brigitte nie kwestionuje Holocaustu, chociaż listę ofiar KL Auschwitz uważa za zawyżoną.
      Rudolf Höss w swojej autobiografii pisze, że aresztowany został w nocy 11 marca 1946 roku o godzinie 23.00. Jego ampułka z trucizną stłukła się dwa dni wcześniej. Przyznaje, że wyrwany został z głębokiego snu. Początkowo myślał, że to napad rabunkowy, bo takie napady wtedy często się zdarzały. Przewieziono go do koszar w Heide, z których zwolniono go osiem miesięcy wcześnie.

        Tam odbyło się pierwsze przesłuchanie za pomocą bijących dowodów. Alkohol i pejcz to było zbyt wiele dla
         mnie. Pejczy był mój własny, który przez przypadek znalazł się w bagażu mojej żony
.

      Potem zawieziono go do Minden nad Wezerą, gdzie prowadzono przesłuchania nazistów w strefie brytyjskiej. Ogolono go, ostrzyżono i pozwolono się umyć. Od chwili aresztowania nie zdejmowano mu kajdan z rąk. Potem znalazł się w Norymberdze, gdzie zeznawał na procesie przed Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym. Zupełnie nie rozumiał adwokata Kaltenbrunnera, który liczył, że Höss swoimi zeznaniami odciąży jego klienta.
      Siedział w tym samym budynku, co główni oskarżeni i mógł ich codziennie widzieć prowadzonych na rozprawę.  Tam w więzieniu pokazywano go jako szczególnie interesujące zwierzę. Więzienie było dobre. Dużo czytał, ale przesłuchujący go Żydzi dokonywali na nim wyrafinowanej sekcji psychologicznej.
     25 maja 1946 roku przewieziony został na lotnisko i razem z Burgsdorfem i Bűhlerem przywieziony został przez Berlin do Warszawy. Obawiał się najgorszego w Polsce. W więzieniu wpadli funkcjonariusze i pokazywali mu wytatuowane w Oświęcimiu numery, ale go nie bili. Było mu ciężko w polskim więzieniu, bo nie miał żadnej rozrywki. Nie wolno mu było pisać, ani czytać. 30 lipca przewieziono go do Krakowa. Na dworcu w Krakowie wraz z konwojem dłuższą chwilę czekał na samochód. Zebrał się wokół niego spory tłum.  Obrzucano wyzwiskami głównie Amona Goetha, którego najszybciej rozpoznano.

                                     

                           

                                   Fot. Rudolf Höss znowu w Polsce

     W więzieniu Montelupich dostawał bardzo marne jedzenie. Zawsze najmniejszy kawałek chleba i niepełną chochlę cienkiej zupy. Nigdy nie dostał dolewki. Tam poznał trzy kategorie strażników, ale ich nie charakteryzuje bliżej lecz stwierdza, że gdyby nie wkroczyła prokuratura, to byliby go wykończyli psychicznie.

       Psychiczne tortury tych trzech szatanów, to było zbyt wiele. Ja przy tym nie byłem jedynym, którego tak
         dręczyli. Teraz ich już nie ma i panuje tu względny spokój. Muszę szczerze powiedzieć, że nie
         spodziewałem  się, iż w polskim więzieniu będzie się mnie tak przyzwoicie traktować, jak to miało miejsce
         od chwili wkroczenia prokuratury.


      Nie wspomina Höss o krótkim pobycie w więzieniu w Wiśniczu i ten temat należałoby kiedyś dokładniej wyjaśnić.

Przypisy:

12   Richard Glűcks (1889-1945) zbrodniarz hitlerowski, był szefem Grupy Urzędów D – Obozy Koncentracyjne (Amtsgruppe D-Kozentrationslager) w strukturach Głównego Urzędu Gospodarczo-Administracyjnego SS, w stopniu SS Obergruppenfűhrer, od 1939 r. sukcesor Theodora Eickego, odpowiadał przed swym szefem WVHA Oswaldem Pohlem. Za jego rządów utworzono KL Auschwitz-Birkenau, KL Natzweiler-Struthof, KL Stutthof, KL Gross-Rosen. Odpowiedzialny za wprowadzenie w obozach komór gazowych i gazu Cyklon B oraz eksperymentów pseudomedycznych na więźniach. 10 maja 1945 r. zażył cyjanek
w szpitalu niemieckiej marynarki we Flensburgu.
13 Oswald Pohl (1892-1951), zbrodniarz hitlerowski, był szefem Głównego Urzędu Gospodarczo-Administracyjnego SS (WVHA), głównym zarządcą niemieckich obozów koncentracyjnych od 1934 r.Schwytany przez Brytyjczyków stanął przed Amerykańskim Trybunałem Wojskowym w Dachau w jednym z 12 procesów, które tam po wojnie toczyły się , w tzw. procesie Pohla). Skazany na karę śmierci 3 listopada 1947 r. napisał po wyroku książkę pt. „Credo. Moja droga do Boga”. Powieszony został w więzieniu Landsberg
7 czerwca 1951 roku.
14 Theodor Eicke (1892-1943 ZSRR) zbrodniarz wojenny, współtwórca systemu obozów koncentracyjnych, twórca oddziałów SS-Totenkopfverbande. Pozostawał w ostrym konflikcie z Gauleiterem Nadrenii-Palatynatu. Himmler kazał go usunąć z SS w 1933 r. zamknąć bezterminowo w szpitalu psychiatrycznym, ale potem przywrócił go do łask
i mianował pierwszym komendantem KL Dachau. Nieludzki system kar dla więźniów, nowa organizacja obozów zafascynowały Himmlera. Eicke uczestniczył w Nocy Długich Noży. Osobiście zamordował szefa SA Ernsta Röhma. Stworzył Dywizję Totenkopf (Trupich Główek). Odnosił sukcesy na froncie zachodnim i wschodni, zwł. w zwycięskiej kontrofensywie pod Charkowem. Zginął w samolocie łącznikowym zestrzelonym 26.02.1943 .
15   Rupert Butler, autor książek: Gestapo.
A History of Hitlers’s Secret Police 1933-1945,The Black Angels: A History of the Waffen SS,Legions of Death: The Nazi Enslavement of Eastern Europe,andSS-Leibstandarte Adolf Hitler: The History of the First SS Division 1933-45.
16  Zeznanie Stanisława Dubiela z 7 sierpnia 19436 r. złożone przed sędzią okręgowym Janem Sehnem, opublikowane w książce Oświęcim w oczach SS, Warszawa 1985 r. s. 258,.

Reichsfűhrer SS-Heinrich Himmler

Z Flensburga do Lűneburga

      Po pożegnaniu z Rudolfem Hössem we Flensburgu  Himmler wyjechał na południe, kierując się na Bawarię, w 15.osobowej grupie z dokumentami zdemobilizowanych podoficerów tajnej policji polowej. Byli w niej m.in. dr Karl Brandt, lekarz Hitlera, Otton Ohlendorf dowódca Einsatsgruppen i osobisty lekarz Himmlera, dr Karl Gebhardt. Nad Łabą porzucili samochód, promem przedostali się na drugi brzeg rzeki i dalej szli pieszo. Nikt ich nie rozpoznał, bo tłumy zdemobilizowanych żołnierzy kręciło się po okolicy. Zatrzymali się w małym miasteczku Bremervorde. Tam przenocowali i postanowili iść dalej.
      Na moście był posterunek żandarmerii brytyjskiej. Dwóch z grupy postanowiło spróbować szczęścia. Źle jednak trafili, bo obok żandarmerii była placówka kontrwywiadu wojskowego, której zadaniem było wyłapywanie nazistów i zbrodniarzy wojennych. Funkcjonariusze niemieckiej tajnej policji polowe podlegali także natychmiastowemu aresztowaniu, niezależnie od rangi jaką posiadali. Zatrzymanadwójka została odwieziona do młyna, gdzie mieściła się siedziba kontrwywiadu. Przesłuchani przyznali, że pozostali ich koledzy są chorzy i niedaleko przebywają. Zmylono ich jakimś sprytnym podstępem i wypuszczono z eskortą i dwoma samochodami po chorych kolegów. Wieczorem rozdzielono Niemców, przesłuchano,
aresztowano i zawieziono do obozu internowania koło Lűneburga.
     Tuż przed wyjazdem któryś z nich wygadał się, że jeszcze trzech kolegów pozostało na farmie. Tam jednak nikogo nie było. Himmler zdążył przebrać się w ubranie cywilne i niebieski przeciwdeszczowy płaszcz. Uciekinierów szybko zauważył na drodze wojskowy patrol. Po chwili znaleźli się w młynie. Ten w niebieskim płaszczu z wykrzywioną od bólu twarzą usiadł na krześle, a kolega wyjaśnił, że boli go brzuch. Podano mu filiżankę herbaty. Tam także przenocowali.

                                  

                                            Fot. Reichsfűhrer SS Heinrich Himmler

     Dopiero na drugi dzień zawieziono całą trójkę do obozu internowania, a tam Himmlera rozpoznał gauleiter Hamburga. Himmler uświadomił sobie, że wszystko się skończyło i zażądał spotkania z komendantem obozu. W jego gabinecie zdjął czarną opaskę, którą miał przysłonięte oko, założył okulary i cichym głosem powiedział: Jestem Heinrich Himmler.

Fiolka z cyjankiem

      Pół godziny później przyjechał po niego oficer kontrwywiadu i zabrał go do Lűneburga. Dwukrotnie poddano go osobistej rewizji. Znaleziono dwa mosiężne puzderka. W jednym była szklana fiolka, druga była pusta. Podejrzewając, że Himmler ma ją w ustach wezwano doświadczonego lekarza, aby jeszcze raz zrewidował więźnia, ponieważ kilka dni wcześniej Hans Prutzmann, szef Werwolfu popełnił w tym samym pokoju samobójstwo, połykając truciznę, którą ukrył w zapalniczce. David Stafford opisał tę scenę bardzo dokładnie17:

       Badanie odbyło się w środę 23 maja 1946 r. o godzinie 22.45. Lekarz obejrzał ciało więźnia centymetr po
       centymetrze i niczego nie znalazł. Jakby od niechcenia poprosił Himmlera o otwarcie ust. Zajrzał do środka
       i zobaczył  mały, niebieski przedmiot w kształcie rurki pod policzkiem więźnia. Błyskawicznie wsunął mu do
       ust palec, ale Himmler ugryzł go, odepchnął rękę lekarza i przechylił głowę na bok. Z pogardliwym
       uśmiechem rozgryzł fiolkę i wziął głęboki oddech. Twarz jego wykrzywiła się, oczy zaszły mgłą i runął na
       ziemię

Odwróciliśmy drania do góry nogami

      Próbowano ratować mu życie. Odwróciliśmy drania do góry nogami – relacjonował brytyjski oficer dowodzący jednostką – i włożyliśmy mu gębę do miski z wodą, aby wypłukać truciznę. Wieprz strasznie charczał i rzęził.  Lekarz próbował sztucznego oddychania i kazał przynieść środki do podtrzymania akcji serca. Wszystkie wysiłki spełzły jednak na niczym. Heinrich Himmler zmarł o 23.14, zaledwie kwadrans po zażyciu trucizny.
    Po sekcji i obfotografowaniu ciała, owinięto zwłoki w kilka koców i dwie siatki maskujące. Całość związano mocno kablem telefonicznym. Zaniesiono zwłoki do samochodu i po znalezieniu ustronnego miejsca – pisał oficer w raporcie – wrzuciliśmy bydlaka do specjalnie wykopanego dołu. Zamykając ten temat David Stafford pisze (s.357-359):

        Heinrich Himmler skończył więc  w bezimiennym grobie jak niezliczone miliony jego ofiar,
        a w budynku, w którym popełnił samobójstwo urządzono dom starców, którego nazwa brzmiała
        “Lebensabend” (Zmierzch życia).



                         Fot.  Heinrich Himmler zażył fiolkę z cyjankiem

Przypisy:
17  Davis Stafford, Ostatni rozdział  1945. Zwycięstwo, odwet, wyzwolenie. Warszawa “Magnum” 2007. s.358-359,


Back to top