Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button
 

Proces załogi KL Auschwitz-Birkenau cz. VI

Proces załogi KL Auschwitz-Birkenau w Krakowie w 1947 r. część VI.

 WIELKIE POLOWANIE NA NAZISTÓW (3)

 

Lagerfűhrerin Maria Mandel (Mandl)

        W galerii kobiet – funkcjonariuszek hitlerowskich obozów koncentracyjnych tzw. aufseherinnen niewątpliwie najwyższą pozycję zajmowała Austriaczka Maria Mandl, osławiona Oberaufseherin największego w III Rzeszy obozu kobiecego KL Ravensbruck, a od lipca 1942 do jesieni 1944 r. Lagerfűhrerin obozu kobiecego KL Auschwitz-Birkanau. W literaturze obozowej, licznych wspomnieniach, a także w opracowaniach naukowych najczęściej spotyka się bardziej spolszczoną formę jej nazwiska Mandel i pod takim nazwiskiem lepiej kojarzyć się będzie w tym cyklu artykułów z kobietą, która nie ma sobie równej postaci w bestialskim obchodzeniu się z więźniami i konsekwentnym realizowaniem zbrodniczych ludobójczych zadań III Rzeszy.
       Wprawdzie już w czasie pierwszego po wojnie sensacyjnego procesu załogi obozu koncentracyjnego w Lűneburgu, w brytyjskiej strefie okupacyjnej Niemiec, a dotyczącego załogi KL Belsen “królową nazistowskich zbrodni” (sic!)  zachodnie media okrzyknęły 22-letnią Irmę Grese, i tak ją ocenia jej biograf Daniel Patrick Brown18,  to jednak w rozmiarach ludobójstwa Irma Grese była tylko małym trybikiem w porównaniu z tragicznym  żniwem śmierci zrealizowanym przez Marię Mandel.
      Jak to zwykle była w mediach najważniejsza jest sensacja. Tak właśnie było w przypadku procesu 45. zbrodniarzy z Belsen19.  Przed sądem stanęło 45. funkcjonariuszy tego obozu. Większość z nich łącznie z komendantem Józefem Kramerem i Irmą Grese służyła wcześniej w KL Auschwitz. Ujawniono opinii publicznej, to co działo się w Belsen, i sprawców tych zbrodni, wyświetlono na procesie film zmontowany przez mistrza filmowych horrorów Alfreda Hitchcocka “Młyny śmierci”. Sensację wzbudzała ogromna ława oskarżonych,  a wśród nich 16 nadzorczyń z siedzącą w pierwszym rzędzie z numerem 9-tym na piersiach piękną dziewczyną o złocistych lokach  Irmą Grese. Jej teatralne zachowanie, a potem szloch po usłyszeniu zeznań jej siostry Heleny wzmagały napięcie
i dawały prasie coraz ciekawsze materiały do publikacji. O Mandel opinia publiczna nic jeszcze wtedy nie wiedziała.
      Maria Mandel była Austriaczką, najmłodszą córką szewca Franza Mandla i Anny z domu Streibl. Przyszła na świat 10 stycznia 1912 roku w domu pod numerem 86, w małym, sennym, miasteczku w Münzkirchen w Górnej Austrii niedaleko Passawy (obecnie: Passau) w widłach Innu i Dunaju na pograniczu austriacko-bawarskim. Odległość Műnzkirchen od Linzu nie wynosiła więcej niż 45 km. Najstarsze dwie siostry wyszły za mąż, jedna za miejscowego rolnika, druga za maszynistę kolejowego i wyjechała do Szwajcarii. Brat przygotowywał się do zawodu szewca, praktykując w warsztacie ojca. Rodzice postanowili najmłodszej, ukochanej córce dać możliwie najlepsze wykształcenie, na jakie było ich stać.

     Po ukończeniu miejscowej szkoły powszechnej, rozpoczęła naukę w szkole wydziałowej Burgerschule w niedalekim Neuhaus, a po czterech latach uczyła się jeszcze jeden rok w tzw. szkoły gospodarczej. Miała więc przygotowanie do zawodu wykwalifikowanej służącej, a nawet pokojówki (zimmermadchen)  w dobrze sytuowanych rodzinach. W szkole nauczyła się m.in. stenografii. Po zakończeniu nauki nie mogła znaleźć żadnej pracy. Siostra załatwiła jej posadę kucharki w domu dr Clausena w Szwajcarii. Półtora roku później próbowała szczęścia jako pokojówka w Innsbrucku. Dopiero w 1937 roku dostała pracę pocztmistrzyni (Postmeisterin)
w Műnzkirchen, która odpowiadała jej ambicjom, ale po Anschlussie pracę tę utraciła, ponieważ – jak twierdziła na procesie - nie była narodową socjalistką, nie należała ani do NSDAP ani BDM. 

 

 

               Pismo burmistrza Műnzkirchen w sprawie zatrudnienia M. Mandel na poczcie,
               nadesłane na żądanie sędziego śledczego Jana Sehna w czasie postępowania
               przygotowawczego do procesu załogi KL Auschwitz-Birkenau w Krakowie.

Fania Fenelon w książce “Grałam w orkiestrze Auschwitz”20 podaje, że Maria Mandel utraciła pracę ponieważ jej narzeczony był przeciwnikiem narodowego socjalizmu. W tym mniej więcej czasie, w wyniku klimakterium matka jej dostała zaburzeń psychicznych (Nervensache) i sytuacja w domu stała się nie do zniesienia. Dopiero jej wuj a może stryj pracujący w żandarmerii w Monachium załatwił jej posadę nadzorczyni w obozie koncentracyjnym w Lichtenburgu w 1938 r. Od tego czasu zaczęła się jej praca w zawodzie hitlerowskiego kata, ujawniły się jej niepohamowane instynkty, dzikość charakteru i żądza władzy. Dzięki tym cechom, bezwzględności w postępowaniu i zaspakajaniu sadystycznych skłonności pięła się w karierze obozowej. Od 1938 r. pracowała jako zwykła SS-aufseherin w kobiecym obozie koncentracyjnym w Lichtenburgu, w którym służył także jej towarzysz z ławy oskarżonych Hans Aumeier. Potem od założenia obozu KL Ravensbrück w 1939 r. dała się dobrze we znaki więźniarkom, pełniąc funkcję kierowniczki bunkra czyli obozowego więzienia, a następnie SS-Oberaufseherin. W połowie 1942 r. poszła do KL Auschwitz  i tam doszła do najwyższej funkcji SS-Lagerfűhrerin obozu kobiecego, przed którą drżeli nie tylko uwięzieni ale także SS-mani i obozowe nadzorczynie. Była bezwzględna w wykonywaniu ludobójczych zadań, a wszelkie praktyki ulżenia doli więźniów surowo karała. Opis jej zbrodniczych wyczynów został przedstawiony w poprzednich częściach artykułu.

Ucieczka z KL Auschwitz
    
Zbliżanie się frontu wywoływało frustracje i przygnębienie obozowych oprawców, które najczęściej topili w alkoholu. Nie mogli porzucić służby, bo za dezercję groziła kula w łeb. Musieli trwać na swoich stanowiskach i czekać na rozwój wypadków. Tylko ci najbardziej zasłużeni dla ludobójczych praktyk III Rzeszy mogli liczyć na opiekę swoich protektorów.
     Do takich “grubych ryb” należała Maria Mandel, której zasługi oceniano w WVHA bardzo wysoko. Nie walczyła ani jednego dnia
na froncie, a otrzymała w 1944 r. za zasługi wojenne,  Krzyż Żelazny II klasy. Szczególną życzliwość okazywał jej
SS-Gruppenführer  generał Richard Glücks szef  tzw. Grupy Urzędów D – Obozy Koncentracyjne (Amtsgruppe D – Konzentrationslager) w strukturach  WVHA(Głównego Urzędu Gospodarczo -AdministracyjnegoSS), któremu podlegałyniemieckie obozy koncentracyjne. Miała także rozległe znajomości służbowe w Berlinie.
     Już we wrześniu 1944 r. podjęła usilne starania o przeniesienie jej z KL Auschwitz do innego obozu, byle dalej od frontu wschodniego i nadciągającej Armii Czerwonej21. Uzyskała na to zgodę Glücksa. Prawdopodobnie odeszła z KL Auschwitz-Birkenau 31 października 1944 r. Więźniarka Wanda Koprowska w swoich wspomnieniach22 opisując transport z KL Auschwitz 22 października 1944 r. pisze:

           O trzeciej w nocy wyprowadzono nas z bloku i zapchano do Sauny. Tu sprawdzono obecność  numerów 
          i przeprowadzono rewizje. Poodbierano swetry, ciepłą bieliznę i wszystko to co   kobiety z takim trudem 
          zorganizowały. Oddano tylko żywność…Na dworze było zupełnie ciemno  i deszcz lał jak z cebra. Przy bramie
          wyjściowej znów nas liczyli, a trwało to strasznie długo.  Byłyśmy kompletnie przemoczone. Woda  strumykiem
          płynęła po plecach. Na bramie stały:  Mandel, Dreksler, Perszel, Hessler i moc postanów

     A więc jeszcze 22 października 1944 r. Mandel pełniła funkcję Lagerfűhrerin w KL Auschwitz.  Zeznała ona:

        Ja od początku listopada 44 chorowałam, przez cały listopad, służby nie pełniłam i z końcem  listopada  1944 r.
        przeniesiona zostałam do Mettenheim, gdzie znajdował się obóz poboczny  obozu  w Muhldorfie/Innem.  W obozie
        tym nie pełniłam żadnej służby.

    W listopadzie obowiązki jej W KL Auschwitz-Birkenau objęła SS-aufseherin Elisabeth Volkenrath23, ale nie otrzymała funkcji Lagerführerin, a jedynie niższe stanowisko Oberaufseherin. Mandel twierdziła, że dotychczasowy obóz żeński w Brzezince (Birkenau) został zlikwidowany na obu polach a i b, a zdolne do pracy więźniarki przeniesiono na odcinek B II b, chore natomiast na odcinek szpitalny.

             

   Oberaufseherin Elisabeth Volkenrath zastąpiła w listopadzie 1944 r.
                         Marię Mandel na jej stanowisku w KL Auschwitz

KL Muhldorf  czy Mettenheim?

      Przeniesienie jej do KL Mühldorf24, jednego z podobozów KL Dachau na stanowisko podlegające jakiejś nadzorczyni, byłoby równoznaczne z jej degradacją, a na rolę rezydentki pobierającej wynagrodzenie bez świadczenia pracy nie było stać nawet Glűcksa.
     Ostatecznie Maria Mandel znalazła się w Mettenheim, leżącym niecałe 2 km. na północny zachód od Mühldorfu. Może zwolnił się tam etat, albo inne okoliczności na to wpłynęły. Mandel chciała być blisko domu rodzinnego i tak też się stało, gdyż odległość Műhldorfu od Műnzkirchen wynosi w linii prostej 80 km. Bezpośredni kontakt z rodziną nie był jednak możliwy, bo zabraniał tego surowo rozkaz Himmlera. W jednym z listów do sędziego Sehna żaliła się:

       Nie było dla nas żadnego powrotu, mogłyśmy cierpieć fizycznie i psychicznie, aż do końca, czyli do śmierci  na służbie.

     Może także ona postarała się, że Glűcks pozwolił, aby pojechały z nią najbardziej wierne i zaufane aufseherinnen: Therese Rosi Brandl i Franz. W tym samym czasie pojawiły się w Műhldorfie.  KL Műhldorf trzymał mocną ręką Walter Adolf Langleist25 zaś podobozem Mettenheim rządził jakiś Lagerführer, a 200 osobowym kobiecym komandem dowodziła jedna z kilku obozowych nadzorczyń. W chwili przybycia Marii Mandel jedna z nich SS-aufseherin Kahle właśnie rodziła dziecko. Chociaż Mandel twierdziła, że żadnej pracy tam nie wykonywała to jednak w tym zaprzeczaniu nie była do końca konsekwentna. Pisze bowiem, że przychodziła do niej naczelna lekarka więźniarka – Rosjanka i prosiła ją o rozwiązanie problemu przepełnienia w obozowym szpitalu i odizolowania chorych kobiet od mężczyzn. Takie uprawnienia przysługiwały obozowej oberaufseherin.

 

       Walter Langleist komendant KL Muhldorf


Atak lotniczy na Műhldorf
 
    W marcu 1945 r. Mandel przeżyła atak alianckich samolotów szturmowych, które zbombardowały lotnisko, miasto i węzeł kolejowy. Mühldorf  był ważnym węzłem kolejowym, a zlokalizowane obok miasta lotnisko podnosiło znaczenie strategiczne tego miejsca.

           

                                                                            Műhldorf po bombardowaniu

      Powietrzny atak na Műhldorf rozpoczął się 19 marca 1945 r. Takiego bombardowania miasto jeszcze nie przeżyło. Ogólne przerażenie udzieliło się także załodze zaatakowanych podobozów. Mandel pisze:

         Nie mogłyśmy spać, ale SS rzuciła hasło jeden za wszystkich, wszyscy za jednego i kazała  wszystkim stawić  się
        do odbudowywania umocnień
.

Szczególnie chodziło o odbudowę węzła kolejowego, bo zryte bombami lotnisko nie nadawało się już do niczego. Prawdopodobnie pod wpływem paniki wśród nadzorców obozowych, zbiegła z obozu aufseherin Therese Brandl. Drugi nalot przeprowadzony 20 marca 1945 r. był jeszcze gorszy. Całkowitemu zniszczeniu uległo 40% wszystkich budynków w mieście. Zerwana została sieć energetyczna, kanalizacyjny, zniszczone drogi i mosty. Bez domów pozostało 1200 mieszkańców. W czasie nalotu zginęło 20 więźniów przybyłych
z Mettenheim. Inni pracowali przy odgruzowywaniu i pracach porządkowych w Műhldorfie. Nieznana jest wysokość strat wśród 3000 liczby więźniów KL Mühldorf26.  W więzieniu Montelupich Maria Mandel opisywała wrażenia jakie wywarł na niej ten bombowy nalot:

     Zostaliśmy odcięci od świata i znaleźliśmy się w pułapce...Na skutek licznych nalotów bombowych, które  
         przeżyłam, wreszcie z powodu śmierci mego narzeczonego i mej matki zwątpiłam w roku 1945 w istnienie Boga
         i  wystąpiłam  oficjalnie  z  kościoła   katolickiego.   Zrobiłam to w czasie mego  pobytu w Műhldorfie. W Boga
        wierzyłam dalej, wyzbyłam się natomiast wiary w Marię, w niepokalane poczęcie itp. Obecnie  nawróciłam się
        znowu do religii katolickiej27.

                             

             Fragment zeznań Marii Mandel

     Po tym drugim nalocie szanse na odbudowę okazały się nikłe. SS bezskutecznie usiłowała podnieść  morale mieszkańców. Prawdopodobnie wtedy odnaleziona została aufseherin Therese Brandl. Za dezercję groził jej stryczek. Może wstawiennictwo Marii Mandel uratowało jej życie. Została zdegradowana  i prawdopodobnie umieszczona w obozowym karcerze.

 

 

 

                                                               Nadzorczyni Therese Rosi Brandl

     W obozie rządził nadal komendant Langleist, aż do początku maja 1945 r.  Amerykanie weszli do Mühldorfu  5 lub 6 maja 1945 roku. Dosłownie na 10 minut wcześniej  komendant obozu Walter Langleist i Maria Mandel uciekli z obozu. Opis tej ucieczki, a następnie aresztowania w relacji samej Marii Mandel znajduje się a aktach procesu w jej liście, który przekazała sędziemu Janowi Sehnowi:

         Na 10 minut przed wejściem do obozu Amerykanów opuściłam obóz w czasie ciężkiego ostrzału
        z czołgów,  w momencie, kiedy razem z pozostałym przy życiu personelem usiłowałam przepłynąć
       łodzią rzekę   [na prawy brzeg Innu - przyp. S.K.].

      Z listu tego nie wiadomo gdzie po dostaniu się na ląd rozpierzchła się załoga obozowa i ile na łodzi było osób. Wiadomo tylko,
że dalej szła razem z komendantem Walterem Langleistem. Być może zmierzali w kierunku jej rodzinnego miasteczka Műnzkirchen, leżącego w Górnej Austrii w pobliżu Pasawy (Passau), mijając po drodze  alpejskie miasta Burghausen, Altheim  i Scharding. Mandel chciała podjąć pracę niedaleko Műnzkirchen na jakiejś farmie i nawet miała pewien plan:

        Z myślą o pracy, chciałam się dostać do majątku, którego właścicielami była znana mi rodzina.
         Zostałam  jednak zdradzona przez byłego więźnia z obozu Műhldorf o nazwisku Mase
         i aresztowana. Mase  i komendant  Langleist mieszkali u mojej siostry w miejscowości Luck. Nie
         pracowali. Mase całymi dniami,  od rana do nocy  kręcił się po  farmie i wokół niej bez żadnego
         dozoru. Siadał do stołu razem z wszystkimi  domownikami. Nigdy bym nie uwierzyła, że osoba,
         która nie doznała żadnej nieprawości w obozie, korzystała   z wszelkich przywilejów, na nawet
         piła wódkę ze Sturmbannfűhrerem Langleistem, w jego pokoju może  okazać się tak niegodziwa
         i będzie się mścić, być może za krzywdy jakie doznała od innych osób. Ja byłam  zameldowana
         pod własnym nazwiskiem. Nigdy nikogo nie oszukałam.

     Ten przekaz nie jest całkowicie jasny. Może Mandel zamieszkała u znanej sobie rodziny, a Langleist na sąsiedniej farmie
[u siostry Marii Mandel w miejscowości Luck?], czy też do końca mieszkali razem i dlaczego donos na nich złożył  były więzień Mase? Skoro łączyły go z komendantem Langleistem dobre relacje [razem pili wódkę], czy był on więźniem politycznym, czy kryminalnym, czy donos złożył skuszony nagrodą czy z potrzeby wyrównania krzywd.  Faktem jest jednak, że Maria Mandel aresztowana została 10 sierpnia 1945 r. Od opuszczenia Műhldorfu poza obozem do chwili aresztowania pozostawała ponad trzy miesiące.
     W chwili aresztowania nie przyznała się, że pełniła ważne zadania w KL Ravensbrűck i KL Auschwitz, a jedynie, że była tam pielęgniarką i dlatego Amerykanie wpisali w karcie identyfikacyjnej Marii Mandel jej stanowisko; nurse (pielęgniarka).

  

W więzieniu w Landsbergu

         Maria Mandel twierdzi, że po aresztowaniu dostała się do obozu w Ludwigsburgu, ale  nie zostało to potwierdzone żadnym innym dowodem. Z pewnością natomiast przebywała przez pewien czas w Landsbergu, w więzieniu w którym niegdyś – zanim doszedł do władzy - siedział Adolf Hitler, a po wojnie odbywały się egzekucje zbrodniarzy hitlerowskich. W jesieni 1945 r. utworzono w tej twierdzy Więzienie dla Zbrodniarzy Wojennych nr 1 (War Criminal Prison no 1) i w ciągu 5,5 lat stracono 300 zbrodniarzy wojennych
w tym 259 przez powieszenie i 29 przez rozstrzelanie.
       W więzieniu tym siedzieli także podejrzani o przestępstwa wojenne, którzy jeszcze nie odpowiadali przed sądem i w tej grupie była właśnie Maria Mandel. W jednej małej celi siedziała z inną nadzorczynią hitlerowską Elisabeth Ruppert. 
Pokazuje to amerykański  film-video pt. Prison for Malmedy defendents: Landsberg hangings. Story RG-60.2336.Tape 896, TRT 9:00,8:31 2007 udostępniony dzięki Archiwum Stevena Spielberga Film & Video, który każdy może go zobaczyć w całości w internecie  otwierając stronę internetową tego Archiwum:  http://www.ushmm.org/online/film/display/detail.php?file_num=1991

      Ten krótki epizod więzienny w Landsbergu mógłby nas w ogóle nie interesować, gdy nie zachowanie się tam nazistowskich zbrodniarzy. Jednych wieszano na szubienicy, a inni, oczekując na swoją kolej, spacerowali po podwórzu więziennym żartowali i śmiali się. Film zarejestrował także  kabotyńskie, teatralne zachowanie się Marii Mandel przed kamerą filmową.

 

                          

                    Maria Mandel (z lewej) w więzieniu Landsberg

Identyfikacja Marii Mandel


      Następnie przewieziono ją do Więzienia Zbrodni Wojennych PWE 29 w Dachau. Otrzymała tam numer więzienny – 2901277. W Kwaterze Głównej Trzeciej Armii Stanów Zjednoczonych i Wschodniego Dystryktu Wojskowego – Sekcja Sędziowsko – Adwokacka – Oddział Zbrodni Wojennych sporządzono dokument dotyczący Marii Mandel  (MANDL) zatytułowany “Identyfikacja personelu” w którym przedstawiono jej opis : włosy – blond, oczy – niebiesko-szare, wzrost – 1,64 m. waga 60 kg, podano jej narodowość austriacką , datę urodzenia, miejsce zamieszkania, zawód : pielęgniarka, przynależność do NSDAP 1942 – NS – Frauenschaft, przebieg służby wojskowej  jako “kobiecego członka SS”, od 1938 roku do
5 maja 1945 r., oraz zatrudnienie : strażniczka względnie główna strażniczka w obozach koncentracyjnych. Oskarżona o maltretowanie więźniów kobiet. Ten więzień jest możliwe zbrodniarzem wojennym, albo też świadkiem zbrodni wojennych i nie powinien być zwolniony bez zawiadomienia i zgody niniejszej organizacji. Na innych dokumentach są odciski palców
i opisy zebranych dotąd obciążających ją materiałów dowodowych28.

      Maria Mandel wyjaśniła w więzieniu Montelupich, że po przywiezieniu jej do PWE Dachau, przez cztery dni leżała bez przytomności w areszcie obozowym i bez żadnej opieki ze strony lekarza więziennego:

      Miałam ciężka anginę. Cierpiałam także z powodu dolegliwości kobiecych, ale  lekarz, który do
        mnie  przeszedł wpadł we wściekłość i zachowywał się  okropnie, do tego stopnia, ze ujęła się za
        mną koleżanka  z celi. Tak brutalnego odnoszenia się do chorych, jak właśnie zachował się   ten
        lekarz nie widziałam  w czasie całej mojej  służby w obozach koncentracyjnych. Nikomu jednak
        nie doniosłam o tym występku  i cierpieniu jakiego z tego powodu doznałam
.

Więzienia Zbrodni Wojennych PWE 29 w Dachau

 

      Już w jesieni 1945 r. Amerykanie przystąpili do zaadaptowania opuszczonych budynków garnizonu esesmańskiego w byłym obozie koncentracyjnym w Dachau do nowych celów. Niedługo powstało tam Centrum Sądzenia Przestępców Wojennych dla strefy amerykańskiej. Nad bramą główną wywieszono tablicę z napisem: “War Crimes Central Suspect and Witness Enclosure”. Poniżej nadal pozostał napis : Abreit macht frei”.
     Przed sądem tym odbyło się kilka procesów zbrodniarzy wojennych rekrutujących się 
z oddziałów SS, stanowiących obsadę obozów koncentracyjnych, W ewidencji amerykańskiej obóz nosił nazwę “SS-Compound”. W obozie trzymano także przestępców, którzy czekali na ekstradycję do krajów, w których popełnili zbrodnie wojenne. Pod koniec 1945 r. w obozie było już 10 000 esesmanów od generała do szeregowca.
     Obszerne informacje o funkcjonowaniu tego obozu posiadamy od byłego jeńca Oflagu Murnau Józefa Huberta Polaka, który po uwolnieniu został komendantem Cage 2. W internecie poza obszernymi informacjami o odbywających się tam procesach, nie ma śladu o istnieniu tak ważnej placówki (PWE 29 Dachau), przez którą przewinęło się tylu zbrodniarzy,
z których wielu  przywieziono potem do Polski w celu osądzenia29
     W obozie była jednostka amerykańska w sile batalionu, zmieniająca się do trzy miesiące
i jednostka polska złożona – jak pisze Hubert – z siedmiu kompanii wartowniczych i plutonu kawalerii, który przeprowadzał stałe patrole wokół garnizonu. Łącznie jednostka polska liczyła 1500 oficerów, podoficerów i szeregowców. Na  jej czele stało dowództwo: major Rojewski, adiutant ppor. Świerkowski, lekarz i kapelan. Polska jednostka podlegała Polskiej Misji Wojskowej w Monachium.
     Obok obozu głównego składającego się z baraków poesesmańskich, na terenie garnizonu, utworzono trzy mniejsze obozy: Cage 2 – dla jeńców oficerów niemieckich, Cage 3 – dla cywilnych przestępców wojennych (od czerwca 1946 r.) o rygorze zaostrzonym i Cage 4 – obóz przejściowy z którego wypuszczano jeńców na wolność, po dokładnym sprawdzeniu ich przeszłości, albo, gdy wynik był negatywny przenoszono do Cage 3. Zdarzały się liczne przypadki ucieczek z Cage 4, bowiem Amerykanie, wiedząc o tym, że z reguły jeńcy wychodzą z Cage 4 na wolność pełnili tam służbę niedbale. Pewnego razu w ciągu jednej nocy uciekło 40 jeńców, ale po kilku dniach sami wrócili do obozu, bo nie mieli gdzie się udać i zabrakło im jedzenia.
     W Dachau działała trzyosobowa misja z Warszawy, której zadaniem było wyszukiwanie esesmanów, którzy popełnili przestępstwa przeciwko Polakom. W pierwszym rzucie znaleziono 125 takich w SS-Compound i Amerykanie ich wydali (s.231). Nowi jeńcy, których przywożono pociągiem szli zawsze piątkami ze stacji, a żołnierze amerykańscy szli z obu stron kolumny w małych odstępach, trzymając karabinki w ręku.
      W PWE 29 Dachau siedziały też kobiety, nadzorczynie obozów koncentracyjnych Józef Hubert pisze:


       
Esesmanki, przeważnie młode dziewczyny, szybko i sprawnie się urządziły w swojej części obozu.
        Komendantką ich była niewiasta, w średnim wieku, chuda i niesympatyczna. Musiała mieć
        prawdopodobnie jakiś stopień esesmański. Odznaczała się szczególnym tupetem i arogancją…
        Jedna z dziewcząt zawsze wdzięczyła się do mnie, mrugając oczyma i uśmiechając z kokieterią.
        Nie wiem, czy te spotkania były przypadkowe, czy też specjalnie mnie wypatrywała. Udawałem,
        że nie widzę jej  zabiegów, zachęcających do zawarcia bliższej znajomości…Ostrzegłem mój
        personel przed jakąkolwiek próbą zbliżania się do tych kobiet. Zagroziłem, że przyłapany, będzie
        musiał opuścić służbę…Natomiast  zaczęli u nich bywać żołnierze amerykańscy, najczęściej
        u  komendantki. Była ona straszliwie  brzydka, więc pomyślałem, że chodzi raczej o jakieś
        konszachty handlowe, a nie flirty.

Spotkanie Melchiora Wańkowicza z Marią Mandel

.

        Znany polski pisarz, reportażysta, publicysta i korespondent wojenny  Melchior Wańkowicz zwiedzając po wojnie okupowane Niemcy w strefie amerykańskiej odwiedził Dachau razem ze swoją sekretarka Zofią Górską-Romanowiczową, która jako 18-letnia dziewczyna uwięziona została w Ravensbrűck i przebywała tam cztery i pół roku.  Otrzymał zezwolenie amerykańskiego pułkownika, komendanta PWE 29 Dachau na przeprowadzenie rozmów z uwięzionymi tam nazistami. Może w załatwieniu zezwolenia pomogli mu Polacy odbywający w tym więzieniu służbę. Wańkowicz wspomina, że to właśnie Zofia Górska  dowiedziała się, że w PWE Dachau przebywa osławiona komendantka Ravensbrűck, Mandel, i nalegała na Wańkowicza, by mogła wejść do celi w której przebywała ta zbrodniarka przebywała.  Spotkanie to opisał  Wańkowicz w II tomie “Karafki La Fontaine’a 30.

         Spytała mnie z przejęciem,  czy ja mogę się jej zameldować; „Haftling Nummer…meldet sich am
        Stelle?”   …Młoda i piękna Mandel jechała na rowerze wzdłuż frontu dziewięciu tysięcy kobiet.
        Taki przejazd obfitował w nieszczęścia, toteż wiele więźniarek szeptało “Pod twoją obronę”.
        Mandel, jeśli ujrzała  poruszające się wargi, cięła z roweru bykowcem przez twarz. Spojrzałem na
        Zosię rozpłomienioną  przejęciem. Na pewno myślała, pytając, o zamęczonych koleżankach,
        o własnym ojcu zatłuczonym  w podziemiach radomskiego Gestapo, o torturowanych „królikach”
        – współwięźniarkach – Lepiej nie Zosiu    – powiedziałem. Dziewczyna była w mundurze z orłem,
        z odznakami. Sytuacja  obróciłaby się o 180 stopni,   ten triumf nad Mandel wydał mi się zbyt
         łatwym. Nie jestem pewien, czy postąpiłem słusznie.

       Nieco inaczej przedstawiła to spotkanie Zofia Górska-Romanowiczowa31 w wywiadzie udzielonym  Arkadiuszowi Morawcowi pt. O wojnie, obozach i pisaniu, a opublikowanym
na portalu internetowym O.pl.Polski Portal Kultury dwa miesiące po jej śmierci na początku 2010 r. Mówi ona:


       Wańkowicz bardzo lubił śledzić wrażenia. W Dachau spotkałam tę Mandel, oberaufzejerkę
        
z Ravensbrück,   teraz zamkniętą w celi. Z obozu pamiętam ją jako piękną kobietę; myśmy się jej
       potwornie bały. Była przepiękna. One wszystkie były bardzo piękne. Miały wysokie buty, spodnie,
       peleryny, były ślicznie  uczesane… A teraz siedziała w celi. Zaglądam przez judasza – a tu stara
       baba. Bolą ją zęby, cała jest  spuchnięta. Wańkowicz mówi do mnie: “Powiedz jej coś, powiedz jej
       coś”. No to myślę sobie: to ja jej  schutzhäftling numer ten i tenmelde sich an. Nic jej jednak nie
       powiedziałam. Wańkowicz miał o to do  mnie dużo pretensji. Ale on i tak strasznie bujał: pewnie
       napisał gdzieś, że z nią rozmawiałam.

 

 

 

 

 

 

                                Zofia Górska- Romanowiczowa

     Obok tych dwóch relacji jest także o trzecia, a dotycząca prawdopodobnie także pobytu Marii Mandel w PWE 29 Dachau, o której przeczytać można w cytowanym już opracowaniu Zenona Jagody, Stanisława Kłodzińskiego i Jana Masłowskiego, Stosunek ofiar Oświęcimia-Brzezinki do prześladowców 32


      Kiedy zaproponowano mi, że wpuszczą mnie do celi oberki Mandel, żebym jej za wszystko zapłaciła,
         ucząc  mnie, jak bić, żeby nie pozostawić sińców, odmówiłam. Nie stać mnie było na to.

 

 

       Relacja ta nie pochodzi od Zofii Górskiej-Romanowiczowej, ponieważ nie ma jej w spisie respondentów, odpowiadających na ankietę redakcji  Przeglądu Lekarskiego ”Oświęcim”.
A więc można przyjąć, że zbrodniarzy hitlerowskich oczekujących na ekstradycję pokazywano każdemu, kto chciał się im z bliska przyjrzeć, jeśli tylko komendant PWE Dachau na to się zgodził.

Koleżanka Marii Mandel z tej samej celi

     Dopiero z wywiadu udzielonego przez Zofię Górską-Romanowiczową w 2010 roku wiemy dlaczego Wańkowicz, po wejściu do celi nie rozmawiał z Marią Mandel. Takiej gratki nie opuściłby żaden doświadczony reportażysta. Po prostu bolały ją zęby i była z tego powodu opuchnięta, a z osobą cierpiącą trudno rozmawiać. Natomiast warto zwrócić uwagę na dalszy ciąg reportażu Wańkowicza z tej niecodziennej wizyty. Kiedy weszli do celi zobaczyli nie tylko  Mandelkę oraz drugą osobę.

        
Była to młodziutka szesnastoletnia dziewczyna. Szyła coś przy stoliku, pochylając głowę w sposób
       pełen subtelnego wykwintu. Miała krucze włosy sczesane gładko na dwie strony, na co sobie
       mogą pozwolić  tylko doskonale piękne. Uniosła frędzle długich czarnych rzęs, spojrzały na nas
       wielkie, wilgotne, sarnie oczy i po delikatnej cerze przesunęło  się spłonienie. To nie to, że miała
       śliczny wykrój ust, to nie to, że kiedy się  meldowała, zajaśniały drobne,  równe i białe zęby, że
       zobaczyliśmy, kiedy się unosiła z taboretu, doskonałą  linię nóg i smukłość dziewczęcej  sylwetki.
       To było coś jeszcze innego w tym dziewczęcym spłonieniu, w tym przeczystym czole. Przed taką
       kobietą mężczyzna klęka, zapomina o cielesnych żądzach, ot, nogi by całował  i wielbił. Strażnik,
       który nam udzielał wyjaśnień komentował:  Aufseherin Ehrich kazała więźniarkom klęczeć
       z podniesionymi rękami,  czekając, kiedy najsłabszym opadną ręce. Biła je wówczas grubym kijem
       po  głowie. Każdy ma twarz, na jaką zasługuje?


     Prawdę mówiła Zofia Górska-Romanowiczowa, że Wańkowicz lubił czasem fantazjować. Także i w tym przypadku mijał się z prawdą. Elsa Frieda Lieschen Ehrlich33 nie była szesnastolatką. Była młodsza od Marii Mandel zaledwie o jeden rok. To prawda, ze była ładna. Młodość spędziła w rzeźni, więc z już wtedy zetknęła się z ćwiartowaniem mięsa i zapachem krwi. Pracowała pod kierunkiem Marii Mandel w KL Ravensbrűck, potem awansowała na Oberaufseherin na Majdanku, a w 1944 r. na Oberaufseherin KL Płaszów. Bezwzględna jak jej przełożona służąc III Rzeszy w eksterminacji, zdążyła po drodze urodzić syna i po wyroku śmierci, jaki otrzymała w Lublinie w 1948 r., bezskutecznie błagała Prezydenta o łaskę i darowanie życia, ze względu na potrzebę opieki nad synem.
 

 

 

 

          Elsa Ehrich po aresztowaniu w lutym 1946 r.                          Elsa Ehrich w więzieniu w Lublinie w 1948 r.

                   

Konfrontacja Alice Orlovsky ze świadkami


     Na terenie różnych więzień w jakich przebywali hitlerowscy zbrodniarze odbywały się konfrontacje podejrzanych ze świadkami. Nie udało się dotrzeć do protokołu konfrontacji Marii Mandel, natomiast jest taki protokół z konfrontacji innej oskarżonej zasiadającej na ławie oskarżonych w procesie przed NTN w Krakowie, a mianowicie Alice Orlovsky. Oto jego treść:

      Protokół konfrontacji sporządzony w dniu dzisiejszym 17.10.1947 r. l.rep.4001/46) w więzieniu
       Hildesheim (Godehardgefangnis) w sprawie podejrzanej Orłowskiej. Obecni : sędzia Zdankiewicz
       Roman Major, sekretarz Egler Urszula, oficer łącznikowy przy 212 Mil. Gov. Det. Nordstemmen :
       ppor Skierski Jan. W związku ze złożonymi zeznaniami świadków Tarnawskiego A. i Woźniak
       Józefy, którzy przy aresztowaniu podejrzanej Orłowskiej Alicji nie byli, przeprowadzono
       konfrontację, celem wyjaśnienia, czy świadkowie owi rozpoznają w aresztowanej tę Orłowską
       o której zeznają w swych protokołach przesłuchania.. W tym celu ustawiono na podwórzu
       więziennym 5 kobiet więźniarek, pomiędzy którymi znajdowała się i aresztowana Orłowska Alicja
       poczem (oryg. pisownia) poszczególni świadkowie konfrontowani  każdy z osobna oświadczają co
       następuje :
       1) Woźniak Józefa wskazuje na aresztowaną Orłowską stojącą jako czwartą w szeregu pomiędzy
       innymi kobietami i oświadcza, że bezwzględnie rozpoznaje w tej osobie tę kobietę o której
       zeznaje w swym protokole przesłuchań z tym, że dotąd nie znała jej nazwiska. 2) Tarnawski A.
       wskazuje na Orłowską i oświadcza, że bezwzględnie ją rozpoznaje. Jest to ta właśnie kobieta,
       o której zeznaje w swym protokole przesłuchań z dnia dzisiejszego. Ponadto dla lepszego
       upewnienia się poszczególni dalsi świadkowie, którzy już raz byli konfrontowani z Orłowską
       w czasie aresztowania ponownie wskazują spośród pięciu kobiet na Orłowską Alicję
       i każdy z nich oświadcza, że jest to bezwzględnie ta Orłowska  SS-manka, która była w obozie
       koncentracyjnym na Majdanku a potem w Oświęcimiu.


      Klatka Ezry Pounda  

      Amerykanie mieli swoiste poczucie sprawiedliwości i wyrażali je nieraz w oryginalny sposób. Ezra Pound  był już głośnym poetą amerykańskim, kiedy w czasach Mussoliniego zamieszkał we Włoszech. Swoje antysemickie poglądy wypowiadał niejednokrotnie
w faszystowskim radiu włoskim. Prokurator USA oskarżył go o zdradę, tym bardziej, że Pound potępiał Stany Zjednoczone za „nielegalną wojnę”. Z Rzymu przeniósł się do Rapallo, potem do Mediolanu, domagał się publicznie egzekucji hrabiego Ciano i twierdził, że każdy człowiek, który nie jest beznadziejnie głupim robakiem, rozumie, ze faszyzm jest lepszy niż rosyjska żydokracja i kapitalizm, który cuchnie zgnilizną. Niedługo po egzekucji Mussoliniego i jego kochanki Clary Petazzi włoscy komuniści schwytali Pounda. Po krótkim przesłuchaniu wypuścili, ale on domagał się, aby zawieźli go na posterunek amerykańskiej żandarmerii. David Stafford33 pisze dalej, że przewieziono go do Genui, a potem do, słynnej z krzywej wieży, Pizy. W tamtejszym ośrodku szkoleniowym, otoczony drutem kolczastym i wieżami strażniczymi siedziało 3600 więźniów (gwałciciele, dezerterzy, zabójcy), którym dano szansę na uratowanie życia, pod warunkiem przejścia rocznego, ciężkiego przeszkolenia, w ostrym reżymie wojskowym. Ci, którzy to szkolenie przeszli pisali później, że był to pierwszy krąg dantejskiego piekła. W obozie było 9 drucianych klatek o wymiarach 2m. x 2 m. pod gołym niebem. Skromny daszek z papy osłaniał ich przed deszczem i ostrym słońcem, ale nic nie osłaniało ich przed wzrokiem oglądających. Pounda umieszczono w takiej właśnie klatce. Raz dziennie dostawał jedzenie, załatwiał się do blaszanej puszki, a w nocy klatkę oświetlał reflektor. W porównaniu w losem Pounda Maria Mandel miała o wiele większe wygody.

 

Dramatyczna ekstradycja Marii Mandl do Polski

       Wszyscy internowani w niemieckich strefach okupacyjnych naziści najbardziej bali się powrotu do miejsca zbrodni, a głównie do Polski. Mandel wiedziała jaki los spotkał w Norymberdze głównych zbrodniarzy hitlerowskich. W przywiezionych do Polski jej rzeczach osobistych znaleziono bowiem zeszyt zapisany przez nią pismem stenograficznym, w którym notowała przebieg procesu w Norymberdze. Zapewne notatki te robiła podczas słuchania radia w PWE 29 Dachau w okresie, gdy proces ten odbywał się, bo żadnej innej możliwości wtedy nie miała, a pismo stenograficzne znała doskonale. Musiała więc także wiedzieć o skazaniu na śmierć tak zwanych „bestii z Belsen”.
       Ekstradycja Marii Mandel nastąpiła w dniu  4 września 1946 roku. 77 przestępców wojennych przetransportowano z Dachau do stacji kolejowej w Regensburgu (Ratyzbona) gdzie załadowano ich do wagonów. Zachowano szczególne środki ostrożności.

Tego samego dnia 4 września 1946 roku pociąg repatriacyjny wyruszył z Regensburga. Wiózł do Polski 77 przestępców hitlerowskich ze strefy amerykańskiej. Zabezpieczał go konwój amerykański. W wykazie ekstradowanych przestępców znalazły się cztery kobiety Niemki. Były to nadzorczynie obozowe: Johanna Langenfeld (nr 32) Maria Mandl (nr 36), Erna Boden (nr 62), i agentka Gestapo Margareta Burda (nr 63).  Pod pozycją 40 wpisany był Erich Muhsfeldt, skazany na karę dożywotniego więzienia w procesie załogi KL Flossenburg35 a pod pozycją 72 Artur Liebehenschel36.
      Ekstradycja ta miała dramatyczny przebieg. Wieczorem tego samego dnia o godzinie 23.30 [w protokole wymieniona jest godzina 11.30 wieczorem – przyp. S.K.] podczas kontroli stwierdzono brak pięciu więźniów. Okazało się, że ucieczka nastąpiła na stacji Schwandorf przez otwór zrobiony w podłodze. Transport ten dojechał w dniu 7 września 1946 roku do stacji Dziedzice w Polsce w liczbie 71 więźniów, ponieważ jeden z Niemców podczas transportu popełnił samobójstwo 37.
     Jeszcze na terenie Czechosłowacji nastąpiły kolejne nieprzewidziane wydarzenia, o których Maria Mandel pisze w kolejnym liście do Prokuratora z dnia 13.06.1947 r.

     Na jednym postoju jeszcze na terenie Czechosłowacji siedziałam wraz z pozostałymi kobietami
       [Langefeld,  Boden i Burdą – przyp. S.K.] w jednym baraku. Nadszedł jakiś amerykański oficer
       z jakąś kobietą i mężczyzną w cywilnych ubraniach. Zapytał, która z nas była w Auschwitz. Ja się
       zgłosiłam, a Langefeld i Boden podały Ravensbruck i wyparły się, że były w Oświęcimiu. Gdy to
       usłyszała owa kobieta, zaczęła mnie bić, szczególnie po głowie, szarpała, rwała mi włosy. Z moich
       ust i nosa popłynęła krew. Po tym pobiciu dostałam jeszcze  strasznych bólów głowy i wzięłam
       dwie tabletki, które lekarz wyprosił dla mnie jeszcze  przy naszym odjeździe z Regensburga. Owe
       tabletki nic mi nie pomogły. Było może 8-10 sztuk i spokój.
       Byłam zupełne bez zmysłów, nieprzytomna i bardzo chora. Zameldowałam się u lekarza
       w Czechosłowacji,  a on skonstatował, że cierpię.  Tylko z wielkim trudem przebyłam ten
        transport  z Niemiec do Polski.  W czasie tego transportu do Cieszyna byłam tak mocno bita po
       głowie, że mam także upośledzony słuch.


     Tyle pisze Mandel o incydencie w Czechosłowacji. 7 września 1946 roku pociąg wjechał na stację kolejową Dziedzice w Polsce. Tam okazało się, że jeden z Niemców z tego transportu popełnił samobójstwo. Komendant transportu ppor. Chester P. Bednarczyk oficer amerykański przekazał więźniów ppor. Henrykowi Studenckiemu z Katowic. Sporządzono protokół  przekazania transportu, w którym odnotowano, że transport składa się z 67 mężczyzn plus 4 kobiety i jeden trup. Samobójcą był  Franz Engel, którego pochowano na cmentarzu w Dziedzicach. Protokół ten zatwierdził Delegat Komisji (z Katowic) Teodor Sernbertowicz. Stwierdzono także w protokole, że zbiegli więźniowi Ludwik Hauser, Joseph Jakusch, Carl Kissler, Franz Konradt i Albert Renceler. Protokół zatwierdził Delegat Komisji z Katowic Teodor Sernbertowicz37.
       Na terenie Polski przewożono więźniów w specjalnie do tego celu przebudowanych wagonach pulmanowskich. W każdym wagonie po obu stronach korytarza znajdowały się małe boksy (cele) wybudowane w taki sposób, że więźniowie siedzący po jednej stronie korytarza nie widzieli się wzajemnie, ani też nie mogli widzieć gdzie jadą. Cele te o szerokości ok. 80 cm. były zabudowane całkowicie, a drzwi do każdej celi prowadziły z wewnętrznego korytarza wagonu. W drzwiach celi było niewielkie zakratowane okienko przez które można było obserwować więźnia. Więźniowie byli skuci t.zw. sztywnymi kajdankami utrudniającymi ruchy dłonią. Przy każdym silniejszym ruchu kajdanki zaciskały się. Każdy więzień znajdował się w takiej celi w pozycji siedzącej z wyciągniętymi przed siebie nogami. Mógł widzieć się
z pozostałymi więźniami jedynie podczas postoju. Transport więźniów z Regensburga do Polski mógł odbywać się w zupełnie innych warunkach, skoro aż pięciu więźniów wydostało się przez otwór w podłodze wagonu i zbiegło.

W więzieniu w Cieszynie

       8 września 1946 r. Maria Mandel znalazła się w więzieniu w Cieszynie i została zapisana
w książce więźniów pod numerem 390/46. Dwukrotnie badał ją lekarz i  stwierdził obrażenia na ciele w postaci sińców na nosie, koło ucha prawego, koło oka lewego, na brodzie i szyi38. Mandel powiedziała lekarzowi, że podczas transportu została pobita przez Czechów, skarżyła się na bóle w krzyżach i twierdziła, że widzi gorzej na prawe oko. Lekarz stwierdził jednak, że zdolna jest do dalszego transportu. We wspomnianym już liście z dnia 13.06.1947 roku pisze dalej:

       Moje straszne bóle głowy z czasem zmniejszyły się. W Cieszynie nie mogłam samodzielnie
        chodzić, gdyż  prawie nic nie widziałam. Potem trochę stan mojego zdrowia polepszył się, lecz
        w tym ciężkim czasie  nie można było uskarżać się na nic.

 

                 Informacja o obdukcji Marii Mandel w więzieniu w Cieszynie

Z Cieszyna do więzienia Montelupich

       Wykaz przestępców wojennych przetransportowanych z więzienia w Cieszynie do Centralnego Więzienia Montelupich w Krakowie obejmuje 18 osób tj. 4 kobiety Niemki (Erna Boden, Małgorzata Burda, Joanna Langefeld i Maria Mandel – ekstradowane były z Regensburga) i 14 mężczyzn (ale spośród ekstradowanych z Regensburga byli tylko Jaguschok Albert, wymieniony teraz jako Jagusiok Alfred i Seidel Paul –  a teraz Seidel Paweł. Wykaz ten podaje także daty urodzenia więźniów i informację że pozostają wszyscy do dyspozycji NTN. Przy nazwisku Joanna Langefeld jest odręczna notatka “zbiegła” 39.

       Można więc przyjąć, że Maria Mandel prosto z więzienia w Cieszynie została przewieziona do Więzienia Montelupich w Krakowie. W aktach sprawy znajduje się [być może nieprawdziwa – przyp. S.K.]  informacja, że Mandel na pewien czas zawieziona została do Warszawy. Do Więzienia Montelupich w Krakowie przybyła dopiero w dniu 29 listopada 1946 roku co wynika z księgi więźniów nr 2004/46. Na tej samej karcie księgi więźniów znajduje się jednak  informacja, że o przyjęciu więźnia powiadomiono w dniu 29.9.1946 r. Prokuratora N.T.N w Warszawie, a 30.11.1946 Najwyższy Trybunał Narodowy pod numerem 546/46. Data 29.9.1946 r. jest więc chyba zwykłą pomyłką. Z relacji Stanisławy Rachwałowej (poniżej) bardziej realna wydaje się data przybycia Mandel do więzienia w dniu 29.11.1949 r. Nie da się bowiem wytłumaczyć, że władze więzienia dopiero po dwóch miesiącach od przybycia więźniarki zawiadomiły o tym Najwyższy Trybunał Narodowy.
      Całkiem więc prawdziwa wydaje się relacja samej Mandel, że stan jej zdrowia był zły, że nie mogła samodzielnie, chodzić, że miała kłopoty ze wzrokiem. Mogło to zadecydować, że w więzieniu w Cieszynie przebywała prawie trzy miesiące, ale nie można wykluczyć, że
o przedłużeniu  pobytu w Cieszynie mogły decydować jakieś inne względy. W końcu do więzienia Montelupich przyjechała z Cieszyna [jak wynika z dokumentacji – przyp. S.K.]
w transporcie 18 więźniów. Czy z powodu złego stanu zdrowia Mandel przedłużano by
w Cieszynie pobyt 17 innych przestępców wojennych ?
                                                                                                

           Przypisy:

18  Daniel Patrick Brown, The Beautiful Beast. The Life & Crimes of AA-Aufseherin Irma Grese, Golden West Historical Publications, 1996, Polska wersja :tłum. Jan S. Zaus, wyd. Replika, 2   

19 
Proces załogi Bergen-Belsen odbywał się w Lűneburgu od 17 października do 17 listopada 1945 r. przed Military Court for the Trial od War Criminals. Sądzono 45 funkcjonariuszy obozowych w tym 16 kobiet nadzorczyń i więźniów funkcyjnych. Słusznie pisze pani Joanna Czopowicz na swoim blogu Schnell SS-Aufseherin Irma Grese, że (cytuję): “Sensacja od dawna wisiała w powietrzu, skutecznie podsycana przez dziennikarzy i korespondentów zagranicznych, bowiem nieprzerwanie od końca kwietnia, aż do dnia rozpoczęcia procesu, w gazetach ukazywały się artykuły dotyczące zbrodniarzy z Belsen. 17 września 1945 roku, tłumy gapiów mogły po raz pierwszy z bliska przyjrzeć się wszystkim oskarżonym. Taśmy filmowe zarejestrowały moment wysiadania oskarżonych z wojskowych ciężarówek, jak i pierwsze chwile po wejściu na salę sądową. To, co przykuło od razu uwagę zebranych, wszystkowidzących oczu kamer oraz aparatów, był nienaganny wygląd Irmy Grese, a dokładniej jej oryginalna fryzura i… granatowe, błyszczące buty. Większość oskarżonych, założyła dość zniszczone, wysłużone uniformy SS. Irma prawdopodobnie też miała na sobie mundur, który nosiła podczas służby w obozie, ze względu na brak kolorowych zdjęć, trudno określić, jaki mógł on mieć kolor, może niebieski?”
   Trzydziestu uznano na winnych w tym 11 skazano na karę śmierci przez powieszenie m.in. komendanta obozu Josefa Kramera (który wcześniej był komendantem KL Auschwitz-Birkenau, Franza Hösslera, kierownika obozu, dr. Fritza Kleina, naczelnego lekarza i 3 kobiety: Irmę Grese główną nadzorczynię, Elisabeth Volkenrath i Johannę Bormann. 14. Uniewinniono. Skazani na śmierć złożyli prośby o łaskę do marszałka Montgomerego z wyjątkiem Elisabeth Volkenrath i Johanny Borman. Wszystkie prośby zostały odrzucone. Egzekucje przeprowadziło w więzieniu Hameln 13 grudnia 1945 r. kat brytyjski Albert Pierrepoint, który napisał później pamiętnik m.in. o tej egzekucji, pełny nieścisłości i przeinaczeń. Drugi proces 9 oskarżonych odbywał się w maju 1946 r. w Celle, a trzeci, obejmujący jednego SS-mana w Hamburgu w kwietniu 1948 r.

20  Fania Fenelon, Playing For Time, Syracuse 1997r. Na podstawie tej książki nakręcony został film wg scenariusza Arthura Millera, w którym w roli Fanii wystąpiła Vanessa Redgrave, a w roli Mandel Shirley Knight.

21   Na decyzję mogły wpłynąć wieści z frontu wschodniego. 23 lipca 1944 r. Armia Czerwona weszła do Lublina i zajęła obóz koncentracyjny na Majdanku. Masakra ludności cywilnej przez żołnierzy Armii Czerwonej we wsi Nemmensdorf w Prusach Wschodnich wykorzystywana propagandowo w III Rzeszy nastąpiła dopiero 21 października 1944 r.

22 APMO (Archiwum Państwowego Muzeum Oświęcimskiego). Wspomnienia t.13 k.66-68; Andrzej Strzelecki, Ewakuacja, likwidacja i wyzwolenie KL Auschwitz, Oświęcim 1982s.109-110,

23  Elisabeth Volkenrath ur. 5.09.1919 r. w Orłowcu koło Lądka Zdroju (Schonau
b. Bad Landeck), fryzjerka w Lądku Zdroju od 1929 r. Wyszła za mąż za Niemca Zimmermanna. Od 01.09.1941 r. zatrudniona jako SS-Aufseherin w obozie koncentracyjnym w Ravensbruck, od marca 1942 do stycznia 1945 r. SS-Aufseherin w Auschwitz, najpierw na bloku krawieckim, później w komandzie kobiecym, chorowała do grudnia 1942, następnie w magazynie-paczkarni do września 1944 uczestniczyła w selekcjach. Rozkazem ówczesnego komendanta KL Auschwitz-Birkenau Sturmbannfűhrera Richarda Baera mianowana na miejsce Marii Mandl kierowniczką nowego obozu żeńskiego założonego w sąsiedztwie obozu macierzystego, jako Oberaufseherin pełniła te obowiązku od 1.11.1944 r. do 18 stycznia 1945 r. Po ewakuacji obozu, 5 lutego 1945 przyjechała do Belsen na stanowisko SS-Oberaufseherin (?), aresztowana 15 kwietnia 1945, sądzona w Lűneburgu w procesie załogi KL Belsen od 15.09.-17.11.1945 r. (oznaczona nr 7) skazana na karę śmierci i 13 grudnia 1945 powieszona w więzieniu Hameln.
 

       24  Na temat ilości transportów ewakuacyjnych więźniów z KL Auschwitz, do  miejsca przeznaczenia, dat transportów, liczby więźniów i charakterystyki
           transportu pisze szczegółowo Andrzej Strzelecki w książce: Ewakuacja, likwidacja i wyzwolenie KL Auschwitz, wydawnictwo PMO, Oświęcim 1982
      s.303-321. Nie  wymienia w tym wykazie Műhldorfu z czego można wysnuć wniosek, że Maria Mandel nie pojechała tam z transportem ewakuacyjnym
      lecz indywidualnie.
 
      25  Walter Adolf Langleist (1893-1946) zbrodniarz hitlerowski, był oficerem SSw obozach koncentracyjnych i pełnił funkcje dowódcy oddziałów
     wartowniczych
w Buchenwaldzie, Majdanku, Warschau, Dachau. W maju 1944 r. został komendantem podobozów KL Dachau-Kaufering i KL Muhldorf
     do maja 1945 r.
W procesie załogi Dachau skazany został na karę śmieci i 28 maja 1946 r. powieszony w więzieniu Landsberg.

     26  Szczegółowy opis zniszczeń można przeczytać na stronie  www.angelfire.com/wv/liberator/muhldorf.html.

    27   Informację o oficjalnym wyparciu się wiary katolickiej podała Maria Mandel  z czasie przesłuchania przed sędziego Jana Sehna w Krakowie 20 maja
   1947 r.  
(Akta   procesu Rudolfa Hossa t.56 k.94) Nie wiadomo co miało oznaczać stwierdzenie o „oficjalnym” wyparciu się wiary katolickiej. Czołowy
   ideolog nazizmu  
Alfred Rosenberg powiedział w 1934 r. że SS wychowuje swoich ludzi w czysto germańskim tzw. antychrześcijańskim duchu. Krew
   nordycka stanowi mistyczną 
świętość, która eliminuje dawny sakrament. (A.Rosenberg, Der Mytus des 20. Jahrhunderts). Tworząc własne podstawy
   światopoglądowe wywodzące się 
z tradycji świata dawnych Germanów i przeciwstawiając je destrukcyjnym wpływom chrześcijaństwa hitlerowcy bronili
   się przed ewentualnymi zarzutami 
neopogaństwa czy bezbożnictwa i nie przyznając się do żadnej religii, stwierdzali :  “Wierzymy w Boga (Wir sind
   gottglaubig). Sam Himmler mówiąc o trudnościach 
 filozoficznej interpretacji wiary zarówno chrześcijańskiej jak i nauki Zaratustry, konfucjonizmu
     stwierdzał jednak, że naród wierzy w reinkarnację swoich 
przodków… i taki naród jest wieczny. W materiałach szkoleniowych SS zawarte były wytyczne
   : To co chrześcijańskie, nie
 jest germańskie, to, co jest germańskie, nie jest chrześcijańskie. Za cechy germańskie uważano dumę męską, bohaterstwo
   i wierność, a nie łagodność
 charakteru, skruchę, żałosność istoty grzechu i wiarę w życie pozagrobowe wraz z modlitwami i psalmami. Niemiecka
   pobożność miała być zrodzona z germańskiego 
ducha i wierzeń (zeszyt szkoleniowy “SS-Leitheft” 1937, s.12). Tworzono nowe miejsca święte nowe
   rytuały chrztu, zaślubin. Nowy narybek SS co roku składał 
przysięgę w katedrze w Brunszwiku na grobie księcia Henryka Lwa, za mistrza SS
   uchodził król Fryderyk Barbarossa  i Henryk I Ptasznik (Heinrich der Vogeler), a na 
jego grobie w katedrze Quedlinburg koło Magdeburga dowódcy SS
   składali 
przysięgę, że będą kroczyć jego śladami (w walce ze Słowianami) i …kochać ptaki, jak to czynił Henryk I Ptasznik. 
         Maria Mandel nie należała do SS, była tylko cywilno-administracyjnym (kontraktowym)  pracownikiem SS. Mało prawdopodobne wydaje się, aby
   to 
“oficjalne” (jak pisze) wyparcie się wiary katolickiej związane było z jakąś podobną ceremonią opartą na rytuale Bluttaufe (chrzest krwi)
   w Műhldorfie W zbiorach PMO znajduje się tablica na której wypisane jest esesmańskie wyznanie wiary (Unsere Glaube) z trupimi czaszkami, mieczami,
   ogniem i symbolami SS. Oto jej treść : Nasza wiara ! Nienawidzimy smrodu kadzidła, ponieważ psuje on niemiecką dusze. Wierzymy w Boga, ale nie
   w jego pośredników, klechów i bałwochwalców, ponieważ byłoby to pogańskie. Wierzymy w wielkość naszej ukochanej niemieckiej ojczyzny, dla
   której walczymy i zwyciężamy lub umieramy. I gdy musimy umierać nie wstawiamy się dalej ze słowami prośby do Marii, tak wolni jak żyliśmy, tak
   wolni chcemy umierać. Nasze ostatnie tchnienie Adolf Hitler. Eicke – Kawaler Liści Dębu i generał Waffen SS.
         Trudno także uwierzyć, że Mandel podczas całej jej obozowej kariery uważała się za katoliczkę, nawet wtedy, gdy zabijała ludzi w imię wyższej
   rasy, 
gdy katowała więźniarki dla sadystycznego wyżycia się, gdy zdzierała medaliki więźniarkom i kazała je wdeptywać w błoto lub wrzucać do obozowej
   latryny 
(zob. zeznania Julii Wrotniak. Proces załogi t. 49 s.192) W wyjaśnieniach złożonych przed Janem Sehnem dzień wcześniej 19 maja 1947 r.
   wyznanie swoje 
określiła jako “bogowierca” (gottgleubig), a nie wyznanie rzymsko- katolickie. W chwili przybycia do więzienia Montelupich oświadczyła,
   że jest bezwyznaniowa 
 i taką informację wpisano na stronę tytułową jej karty więziennej. Natomiast Therese Brandl zgłosiła wyznanie rzymsko-
   katolickie.

   26  Walter Adolf Langleist (1893-1946) zbrodniarz hitlerowski, był oficerem SS w obozach koncentracyjnych i pełnił funkcje dowódcy oddziałów
   wartowniczych w Buchenwaldzie, Majdanku, Warschau, Dachau. W maju 1944 r. został komendantem podobozów KL Dachau-Kaufering i KL Muhldorf
   do maja 1945 r. W procesie załogi Dachau skazany został na karę śmieci i 28 maja 1946 r. powieszony w więzieniu Landsberg.

   27 
Szczegółowy opis zniszczeń można przeczytać na stronie  www.angelfire.com/wv/liberator/muhldorf.html.

   
28  Mandl Maria, Austria nor German national, born 10 January 1912 at Munzkirchen, district Upper Danube, Austria, residing at some. Profesion,
   nurse, height 164 cm. weight 60 kg, blond hair, blue-grey eyes. As a head – supervisor at female inclosure of Auschwitz cc. participated in brutal
   tortures and extermination of female inmates. Note: Received for her “splendid work” in exterminating inmates a medal “Kriegsverdienstkreuz” 2 nd
   class without “Schwerter” Is detained at WCCSAVE Dachau.
Prison No 29-127

   29 Józef Hubert, Odwrócone losy, MON, Warszawa 1977 r. 

   30 Melchior Wańkowicz w II tomie “Karafka La Fontaine’a  tom II s.94-95 Wydawnictwo Literackie Kraków 1981. 

   31 Zofia Górska-Romanowiczowa (1923-2010) polska pisarka i tłumaczka, czołowa postać polskiej emigracji.

   32 Przegląd Lekarski “Oświęcim nr 1 /1981 (organ Krakowskiego Oddziału Polskiego Towarzystwa Lekarskiego) s.50

   33  Else Lieschen Frida Ehrich(1914-1948) - nadzorczyniSS(SS-Aufseherin) whitlerowskich obozach koncentracyjnych, zbrodniarka wojenna. Jedna
   z ośmiu córek Alberta i Friedy z.d. Schwieger, ewangeliczka. Pracowała najpierw w rzeźni. Od 15 sierpnia 1940 r. ochotniczo w KZ Ravensbrück jako
   SS-Aufseherin, potem SS-Rapportführerin. Od
października1942 w KL Majdanek, jako SS-Aufseherin, potem SS-Oberaufseherin do 4 kwietnia 1944.
   Odpowiedzialna za selekcje 
i zamordowanie ok. 100 tysięcy kobiet i dzieci w komorach gazowych i przez rozstrzelanie. Najokrutniejsza nadzorczyni
   w Majdanku. W 1943 r. chorowała na tyfus od kwietnia 1944 r. SS-Oberaufseherin w
KZ Kraków-Płaszów, a od czerwca 1944 do kwietnia 1945 r.
   w KZNeuengamme. W
maju 1945 r. aresztowana przez British Armed Forces w Hamburgu, przewieziona do Neumenter a następnie do PWE 29 Dachau, ekstradycja
    do Polski 22 listopada 1946. Wyrokiem Sądu Okręgowego w Lublinie  z 10 czerwca 1948 r. skazana na karę śmierci. Powieszona w Lublinie 26 października 1948 roku.

    34 David Stafford, ibidem s. 374-375.

    35  Erich Muhsfeld służył w KL Flossenburg zaledwie 4 tygodnie, a więc skala jego zbrodni i tempo w jakim działał musiały być przerażające.

    36  Korespondencja Delegata PMW ds. Zbrodni Wojennych w Berlinie dot. zbrodniarzy wojennych (litera M) ekstradowanych do polski ze strefy amerykańskiej – zapytania , wyjaśnienia, informacje s. 596 – Transport 77 przestępców ekstradowanych do Polski dnia 4.IX.1946 ze strefy amerykańskiej (korespondencja manipulacyjna, wykazy s. 587) [w: Zbiory IPN w Warszawie].
    37  ibidem : Protokół ucieczki 5 więźniów z transportu przestępców wojennych prowadzonego z Niemiec strefa amerykańska do Polski, Dziedzice     7.IX.1946 r.

   38  Karta ambulatoryjna Marii Mandel z więzienia w Cieszynie i Montelupich : Akta więzienne Marii Mandel.

   39  Joanna Langefeld (1900-1975), członek NSDAP od 1937 r., nadzorczyni, a następnie Oberaufseherin KL Lichtenburg od 1.03.1938 r. W 1940 r.
  owdowiała, mąż jej zginął na froncie. Po założeniu KL Ravensbrűck w 1939 r. zajmowała tam stanowisko Oberaufseherin do kwietnia 1942 r. a nast.
  w KL Auschwitz-Birkenau na takim samym stanowisku. W wyniku konfliktu z komendantem Hőossem odwołana (jej miejsce zajęła Maria Mandel)
  w 1942 r. Langefeld aresztowana została 20 grudnia 1945 r. Miała być sądzona w I procesie załogi KL Ravensbrűck, ale podlegała ekstradycji do Polski.
  Przywieziona została do Polski i osadzona razem z Marią Mandel w więzieniu Montelupich. 23 grudnia 1946 r. w czasie prac porządkowych poza
  więzieniem, zbiegła i ukryła się przy pomocy byłych więźniarek w krakowskim klasztorze. Przez kilka lat ukrywała się w polskich klasztorach. Pod koniec
  lat 50. XX w. wyjechała nielegalnie do NRF i podjęła pracę 
w fabryce BMW w Monachium. Zmarła 26 stycznia 1975 r. W czasie pracy na stanowisku
  Oberaufseherin w KL Ravensbrűck i KL Auschwitz-Birkenau życzliwie odnosiła się do więźniarek. W miarę możności udzielała im pomocy. Szczególną
  sympatią darzyła Polki. Ogólnie szanowana była przez więźniarki. W obronie 13-letniej Kazi Pobiedzińskiej, skazanej na śmierć przeciwstawiła się
  komendantowi Hőssowi, a gdy to nie pomogło walczyła o jej życie w Berlinie i wygrała. W swoich wspomnieniach Rudolf Hőss zarzucił jej
  nieodpowiedzialność i krytycznie się do niej odniósł. Obszerne relacje na temat pozytywnego odnoszenia się Joanny Langefeld do więźniarek posiadam
  od pani Joanny Penson i pani Urszuli Wińskiej.   

 


Back to top